Czasami jest tak, że jakieś wydarzenie, które przeżyliśmy dawno temu, z zupełnie nieznanych przyczyn utkwi nam w głowie na zawsze. W czasach szkolnych lubiłam recytować wiersze i jeden z takich apelowych, utkwił mi w głowie na zawsze:
Zielono mam w głowie i fiołki w niej kwitną
na klombach mych myśli sadzone za młodu
Pod słońcem co dało mi duszę błękitną
i które mi świeci bez trosk i zachodu.
Rozdaję wokoło mój uśmiech, bukiety
rozdaję wokoło i jestem radosną
wichurą zachwytu i szczęścia poety
co zamiast człowiekiem powinien być wiosną!
Kazimierz Wierzyński
{} - do wycięcia później. Także poniższe dłuuugie wywody tylko na teraz, dla tych, którzy lubią czytać :).
{Skąd wzięłam nazwę mojego bloga pisałam w poście nr 1. Z perspektywy czasu, myślę, że wybrałam ją zupełnie podświadomie, na zasadzie impulsu. Koresponduje ona całkowicie z moim mottem, które mam w nagłówku: Mów o szczęściu. I bez twojej niedoli świat jest wystarczająco smutny. Żadna ścieżka nie jest tylko wyboista.
Może jest to wynikiem moich życiowych doświadczeń, których nie chciał mi oszczędzić los. Choć osobiście wolałabym, nie mieć tak zwanej życiowej mądrości, zdobytej na sobie samej. Jest wielu ludzi na świecie, którzy smęcą, marudzą, zasmucają świat. Co najdziwniejsze, czasami są to osoby, które nie mają ku temu powodów innych, niż te wymyślone w swojej głowie. Jest to jakiś sposób na życie. Wychodzi na to, że ja przekora jestem i właśnie na przekór im, uśmiecham się i twierdzę, że JEST MI DOBRZE. Choć wiem, że dla niektórych ludzi, takie słowa NIE przejdą przez gardło. Mnie na uśmiech stać, nawet jeśli jest to uśmiech przez łzy. Nie chcę przez to powiedzieć nic więcej niż piszę. Cenię sobie życie. W sumie to wszystko co mam.
Kto życia nie ceni, nie wart go. - Leonardo da Vinci
Wiem, że życie jest premierą bez próby generalnej. Drugiej szansy już nie będzie. Oczywiście, że mam swoje smutki i problemy. Jednak jaki sens jest o nich pisać? Ci, którzy są mi bliscy i tak je w większości znają. Co więcej martwi ich to, a tym samym - ich zatroskanie zasmuca i mnie. Natomiast Ci, którzy są dla mnie dalecy i tak raczej nie współodczuwają. Chyba. Mądremu wystarczą dwa słowa, a głupiemu to i referatu mało - jak było w Alternatywach.
Mój tatuś już trzeci tydzień w szpitalu. Dziękuję Bogu, że już chodzi i mówi. W sumie tylko na dwa dni pękł mi świat. Co przeżyłam to moje. Teraz nawet znowu głośno śmiejemy się. Już damy radę. Było tak. Wybraliśmy się do Kaplicy. Dla zdrowej osoby dojście zajmie góra 7 minut i to trzeba się specjalnie nie śpieszyć, w żadnym razie nie pędzić jak struś pędziwiatr! Nam zajęło 1,5 godziny. Pomijając, że szliśmy tempem mocno spacerowym nawet dla żółwia, to jeszcze wypróbowaliśmy, dla oddechu, wszystkie napotkane ławki i krzesła. Właśnie siedzimy na jednej z ławeczek i chichramy się z czegoś. Akurat przechodziła siostrzyczka i mówi: Ze mnie się śmiejecie? Na to tatuś: Gdzież tam, siostrzyczko. Widzi siostra, tu siedzi jeden śmieszek a tu drugi i gdy razem się zbiorą to śmieją się nawet ze złamanego paznokcia :). Dla wyjaśnienia śmialiśmy się z trafności naszych dedukcji. Na oko ocenialiśmy kto, z siedzących naprzeciwko na ławeczkach, z czym przyszedł na urazówkę. Szare komórki wciąż pracują bo trafnie rozpracowaliśmy wszystkich i nawet połączyliśmy w pary tych, którzy byli razem, choć nie siedzieli obok siebie a ile przy tym mieliśmy zabawy ;D :).}
HEY
Gdybyś był, a nie bywał
Raz na jakiś czas
Byłabym wreszcie czyjaś
Nie bezpańska, aż tak
Jesień trwa
Rdzawych liści czas
Kaloszy, peleryn i mgły
Jesień trwa
Szpetnej aury czas
Pod płaszcze się pcha
Wyziębia nam serca - wiatr
Gdybyś miał, a nie miewał
Czas i chęć i gest
Byłabym na wyłączność
A nie - ogólnie dostępna
Podkreślę jeszcze na zakończenie, że ja kocham jesień i mgły - to odnośnie szpetności aury ;). Rozumiem tych, którzy nie lubią jesieni, bo przypomina im o przemijaniu. Jesień i przemijanie - para nierozłączna. Jednak dla mnie wcale nie kojarzy się źle. Przeciwnie. Jestem Pani Jesieni wdzięczna za to, że mi przypomina o przemijaniu... Robi to tak delikatnie, daje czas. Mami oczy kolorami, złoci blaskiem słońca, deszczem oczyszcza oczy i dusze a potem ... ZIMA.
Lubię też mgły. Idą od rzeki. Snują się jak dym, bywają tak gęste, że butów nie widać. Choć przyznaję, że czasami mam przez nie dreszcze. Szczególnie wówczas, gdy jadę samochodem przez las a one mi przemykają przed maską lub rzucają się na szybę całe w kłębach... Ale gdy tak leżą cicho nad łąką, czuję się jakbym mieszkała nad jeziorem.
Najserdeczniej pozdrawiam wszystkich odwiedzających a piszącym dziękuję i posyłam buziaki :*
Jomo
Urzekło mnie pierwsze zdjęcie i ten apelowy wierszyk;-)
OdpowiedzUsuńA nazwa bloga.. impuls - pewnie coś w tym jest. Lubię ją.
Dziękuję Aniu :)
UsuńNapisałam do Ciebie, w sprawie Spisu Powszechnego ;D
Ja zaglądam zawsze tu jak potrzebuje się uspokoić, naprawdę to tak przytulnie i świat się stabilizuje... Jesień raz kocham, raz nienawidzę... piosenki Nosowskiej potrafią tak uderzyć w to co trzeba... ja w tym tygodniu w głowie mam tylko "misie" i łzy w oczach co chwilę i się zastanawiam jak wytrwam do końca studiów i w zawodzie, jeśli jeden dzieciak tak mnie rozstraja...
OdpowiedzUsuńEch, życie i jesień...
Kochana Pandorko, poszukam do Ciebie maila. Dziękuję, za miłe słowa i Twoją obecność. Posyłam buziaki :***
UsuńJomo, myślę, że wierszyk pozostał Ci w głowie, bo to wiersz o ..Tobie!! Przynajmniej tak mi się wydaje, bo przecież Cię nie znam... Uwielbiam jesień, mgły, nawet te dni pochmurne, w których mam wrażenie, że wszystko śpi, że to jakiś sen.. Jesienią piję tylko gorącą czekoladę!!
OdpowiedzUsuńA co do Twojego "wywodu"- przeczytałam go w całości, nawet kilka razy (lubię czytać, to co piszesz) to zgadzam się z Tobą. Życie jest jedno, trzeba je przeżyć w zgodzie z sobą, ale trzeba mieć na uwadze drugiego człowieka, bo to dzięki innym ludziom żyjemy, poznajemy,przeżywamy.. Zdecydowanie, jest za dużo ludzi, "którzy smęcą,marudzą,zasmucają świat" a my wcale nie musimy być tacy jak oni!! A Ty, na swoim blogu dajesz każdemu poczucie spokoju, radości!! Jak jakiś Anioł:)
Przynajmniej takie jest moje odczucie.
Mój Tato też jest bardzo chory..i tylko żal, że jest tak daleko..Życzę Twojemu Tatusiowi powrotu do zdrowia!! Zdrowia dla całej rodziny i tej pogody ducha, tej radości, którą może dzielić ze swoją Śmieszką:)
Rozpisałam się a nawet nie wiem czy na temat i czy wszystko trzyma się całości...Przepraszam i pozdrawiam:)
Kasia -już bez bloga, bo zniknął gdzieś w cyberprzestrzeni..
Kasieńko tak się rozczuliłam, że buczeć gotowam ;). DZIĘKUJĘ Ci najserdeczniej za tyle dobrych, serdecznych słów!! Dzięki takim ciepłym ludziom jak Ty, od razu chce się pisać i uśmiech robi się szerszy :). Jak nic miałabym go dookoła głowy, gdyby nie uszy.
UsuńOkropniście zmartwiła mnie wiadomość o blogu! To po prostu niemożliwe! Bloger przecież przechowuje nasze blogi, nawet przez kilka miesięcy, więc mam nadzieję, że to tylko nieporozumienie i zaraz się wyjaśni! Tego będę się trzymać, bo pamiętam, że miałam jeszcze zajrzeć do Ciebie i wciąż nie zdążałam a widziałam, że coś nowego się pojawiło.
Twojemu TATUSIOWI z całego serca życzę zdrowia! Gdyby życzenia miały moc sprawczą, na pewno by już biegał. Twoje uczucia nie są mi obce – to pisałam ja, tatusiowa córka ;) i też się rozpisałam ale u mnie to norma :):)
Witaj kochana
OdpowiedzUsuńBardzo ładnie napisane:Życie jest premierą, bez próby generalnej...daje do myślenia naprawdę:)
Coś w tym jest, że nazwa naszych blogów czasami o naszych przemyśleniach, o nas samych...
Butelka bajeczna:)ale mi się podoba:)
PS Ja też czasami tak mam, że pamiętam niektóre rzeczy z lat szkolnych:)
i staram się zawsze myśleć pozytywnie:)
Ściskam cieplutko
Witaj Moniś kochana, dobrze wiem, że tak jest, czuję to przez monitor :)
UsuńRecytowałam różne wierszyki na akademiach a w sumie tak, żeby powiedzieć z pamięci, to pamiętam tylko dwa. Nie licząc piosenek, bo tych pamiętam więcej :).
Dziękuję za uznanie butelki! Cieszę się bardzo :)
Buziaki posyłam :*
Dobrze, że zdążyłam na Twoje "wywody"... dlaczego miałabyś je usunąć? To właśnie o tym jest Twój blog - o sile, radości życia, na przekór. Jestem pewna, że nazwa bloga świadczy w jakiś sposób o nas - wszak sami ją wybieramy. Twoja pasuje jak ulał ;-))
OdpowiedzUsuńNo i jeszcze muszę się zachwycić butlą - wyszła przepięknie, stonowana, wyważona, taka jak lubię ;-)
Ściskam Cię, kochana ;)
Kochana I., jak to dobrze, że jesteś :)!
UsuńGłosowałam oczywiście na młodziutką wodniaczkę, to najsłodsza sunia, jaką znam :). Wirtualnie oczywiście ;).
Cenię sobie Twoje opinie w każdym względzie :D! Gorąco dziękuję za każde słówko.
Ściskam aż Ci wyjdą oczyska :*
Och !!! Jomo, tak wszystko pięknie opisałaś, że ja nie wiem co powiedzieć... Też lubię jesień. Ładne zdjęcia napstrykałaś. Piosenka cudna - i w temacie :)
OdpowiedzUsuńWiesz, ostatnio też przypomniał mi się wiersz, który ja najlepiej pamiętam ze szkolnych recytacji. To wiersz o fortepianie Chopina i o deszczu i jesieni...
Pozdrawiam i buziaki przesyłam *)))
Dziękuję Ci Uluś, że zechciałaś napisać!
UsuńCzytając Twoje słowa, nasunął mi się wiersz, z którego pamiętałam tylko kawałeczek: Panie Chopinie pana fortepian smutno gra, ale odnalazłam w necie cały:
Za oknem deszcz
Panie Chopinie Fortepian pana smutno gra
Dawno wybaczył pan jesieni
Że taki łzawy humor ma
Paryski bulwar zapłakany
I Place Concorde i Plac Pigalle
Pól Elizejskich rude kasztany
Czy pamiętają jak pan grał
A przecież Francja przecież Paryż
Mówią: to dla artystów raj
Kwiaty na pana fortepianie
Więdną tak szybko niczym mgła
Myśli krzyczące jak gladiole
Czasu człowieka wierny pies
Pan dobrze wiedział nigdy nie wyschnie
Przez świat płynąca rzeka łez
Każdej jesieni deszcz jest inny
I inne liście strąca wiatr
A tylko smutek pana oczu
Panie Chopinie wciąż ten sam
Agata Budzyńska "Spacer z Chopinem"
Miło poczytać :) od razu przyjemnie sie robi na serduszku :)
OdpowiedzUsuń:)))
UsuńAsiu:) Nie wiele jest takich miejsc jak Twoje. Tu się można zatrzymać na chwile w tym zwariowanym świecie i pomyśleć o tym co naprawdę jest w życiu istotne. Uwielbiam Twój blog i Twoje wywody. Pozdrawiam i uśmiechy posyłam:):):)
OdpowiedzUsuńJak zawsze pięknie napisane... to Twój dar, posłannictwo... myślę, że wiele spośród nas bywa tutaj by nabrać oddechu, zatrzymać się na chwilę... a potem znów wrócić do pędzącego życia. A życie każdego człowieka przepełnione jest różnymi doświadczeniami i od nas tylko zależy w jaki sposób postrzegamy naszą codzienność. Najłatwiej jest narzekać, rozczulać się nad sobą, winić innych za całe zło, które nas dotyka... prawdziwe bohaterstwo codzienności polega właśnie na dostrzeganiu tych skrawków dobra i piękna, a co zdumiewające jest ich na prawdę wiele!
OdpowiedzUsuńŻyczę Ci, by Twój Tato powrócił do zdrowia i byście mogli jeszcze wiele chwil spędzić na wspólnej rozmowie :)
Twoja butelka jest fantastyczna, kropkowanie opanowane... też muszę się nauczyć!
Dziękuję za kolejną wspaniałą piosenkę!
Zdjęcia prześliczne!
Ciepło pozdrawiam :)))))
U Ciebie piękne jesiennie:) Butelka śliczna. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńKurcze, powiedzcie mi jak to jest, że wchodzę na kolejny blog, a tu kolejna pochwała jesieni?? :D
OdpowiedzUsuńdodajesz otuchy swoimi slowami, ja lubie jesien. Piekna buteleczka
OdpowiedzUsuńTo prawda .
OdpowiedzUsuńTeatr
Aktor
Sztuka
To wszystko jest .... poza próbą generalną.Z jednym się nie zgodzę.To nie prawda , że drugiej szansy nie będzie. Każdego dnia , z każdym świtem dostajemy kolejne szanse.Ta sama sztuka , ten sam teatr, aktor ... Tutaj nic się nie zmieni , ale szans dostajemy wiele . Jedno życie a jakże wiele odsłon.
Życz dużo zdrowia Twojemu Tacie i ogrom uśmiechów , chociaż tego -sądząc po tym co opisałaś- ma pod dostatkiem . Kilka całkiem szczerych uśmiechów prosto z TG na Jego - Taty - serduszko :)
PeeS
Butla jest bombowa a kropkowanie w Twoim wykonaniu to majstersztyk !
Witaj siostro zwierzolubna, dobry pomysł Anki sprawił, że łatwo można teraz dotrzeć do fajnych blogów:)
OdpowiedzUsuńUwielbiam HEY...
Mogłabym takie Twoje "wywody" czytać i czytać bez końca.Tak się składa,że nie trafiłam u Ciebie jeszcze na żadną opinię z którą nie było by mi po drodze.
OdpowiedzUsuńNo i ten sposób w jaki o tym piszesz.Jest to miód na moje serce.
Może dlatego,że jestem podobnie jak TY osobą pełną optymizmu.Starającą się dopatrywać w życiu samych pozytywów. Nawet tam ,gdzie podobno nie bardzo jest z czego.Właśnie po kilkunastu tygodniach dowiedziałam się ,że nie mam raka kości.I jak się nie cieszyć.Myślę , a raczej jestem pewna,że i w przeciwnym razie również szukałabym powodów, do nie załamywania się. Wszak życie odbyło na mojej osobie tak wiele prób, że dziś mogę sobie myśleć.Co mnie nie zabiło ,to mnie wzmocniło.Wszak posiadam coś najcenniejszego na świecie.Bardzo kochającą rodzinę.
Różni mnie od Ciebie to ,że nie przepadam za jesienią.Zdecydowanie wolę gdy świat się budzi do życia:))))
Jejku,przepraszam,ale się rozgadałam:)))
Przepiękne zdjęcia:)
A teraz muszę się schować ,aby troszkę pomyśleć.Ale nie będę rozrabiała:))))))))
MOC SERDECZNOŚCI ORAZ ZDRÓWKA DLA TWOJEGO TATY:))
Pozdrawiam bardzo serdecznie.
...traigo
OdpowiedzUsuńecos
de
la
tarde
callada
en
la
mano
y
una
vela
de
mi
corazón
para
invitarte
y
darte
este
alma
que
viene
para
compartir
contigo
tu
bello
blog
con
un
ramillete
de
oro
y
claveles
dentro...
desde mis
HORAS ROTAS
Y AULA DE PAZ
COMPARTIENDO ILUSION
JOMO
CON saludos de la luna al
reflejarse en el mar de la
poesía...
ESPERO SEAN DE VUESTRO AGRADO EL POST POETIZADO DE LEYENDAS DE PASIÓN, BAILANDO CON LOBOS, THE ARTIST, TITANIC SIÉNTEME DE CRIADAS Y SEÑORAS, FLOR DE PASCUA ENEMIGOS PUBLICOS HÁLITO DESAYUNO CON DIAMANTES TIFÓN PULP FICTION, ESTALLIDO MAMMA MIA,JEAN EYRE , TOQUE DE CANELA, STAR WARS,
José
Ramón...
Joasiu kochana! Dzięki za Twoje motto i słowa.....Ilekroć tutaj wchodzę, to zatrzymuję się nad pierwszymi słowami i jest to dla mnie bardzo cenne. Bo często trzeba przypominać sobie, co jest najważniejsze w życiu i o co tak naprawdę chodzi!
OdpowiedzUsuńŻyczę Ci dobrych dni i zdrowia Twojemu Tacie. Jeżeli chodzi, to jest dobre rokowanie (tak mi się zdaje).
Moja mama choruje od pół roku i co dzień drżę......
Ale mimo wszystko staram się robić coś więcej, zauważać spadający liść i śmiejące się dzieci. Bo przecież ten czas, to moje życie....
Buziaki!
Wiesz Asieńko czytuję Twoje "wywody " zawsze z dużą przyjemnośćią i zaskakuje mnie ich trafność.Nie wiem czy gdybyśmy spotkały się w realu(nie mam namyśli tego sklepu hi,hi) to by "zaiskrzyło",ale często czytając Ciebie ,czytam jakby siebie.Nie zgadzam się tylko do końca z nazwą bloga,bo np. w moim przypadku trudno "filcaki i spółkę" uznać za moje życiowe motto.
OdpowiedzUsuńBardzo mocno i przeogromnie życzę zdrówka Twojemu Tacie.Ściskam mocno:)
Witaj Kochanie. Bardzo miło znów Cie czytać i miło mi że jednak zdecydowałaś się na moje candy :) Mam dwie szanse żeby Cie wylosowac bo przeciez jestes moim obserwatorem i to od dawna, a candy sa dwa :)
OdpowiedzUsuńwow! przeczytałam już 3razy tego posta :)))
OdpowiedzUsuńpiękne zdjęcia ... fantastyczne, kojące teksty ...
Przesyłam serdeczności i życzenia zdrowia dla Twojego TATY
Jomo kochana zdrówka dla Taty!
OdpowiedzUsuńPisz, a my sobie w rządkach słów pobuszujemy. Z przyjemnością!
swoją nazwę bloga wpisałam bez zastanowienia, chociaż zastanawiać się lubię, co w nim będzie nie wiedziałam... Wciąż jeszcze nie wiem do końca gdzie to mnie prowadzi. Zawsze mnie porusza Twój nagłówek. Też chciałabym pisać tylko dobre wiadomości, te bez trudów, te dla odpoczynku duszy... Ale ten blog stał się czymś bardziej w rodzaju jakiegoś pamiętnika, również do zapisania rzeczy które chciałam by mi nie umknęły, bym kiedys do nich sama wróciła... I miewam opory i małe wyrzuty sumienia, że może nieopatrznie komuś dostarczę troski "tej niepotrzebnej", że cos nadepnę niechcący za bardzo poruszę... Oj miewam, tylko ja więcej gdzies w sobie jestem zamyślona tyle samo, co radosna, i ba - umiem odnajdywać radośc nawet w trudnych chwilach, nawet jak mnie coś w środku zjada permanentnie, oj umiem, bo jak piszesz o sobie, o tym, że życie nie szczędziło - to tak jakbym gdzies przez te mgłę widziała moją i bliskich historię. A u nas wszyscy się w rodzinie umieli godzić z życiem z jego kolejami, niespodziankami i ja umiem, ale czasem niektórym rzeczom się poddaję... Może brak mi tego wiatru w skrzydłach, nie wiem...
OdpowiedzUsuńAsiu, nie wiem jak to się stało, że mnie tu nie było... ale fakt pozostaje faktem.
OdpowiedzUsuńPowiem tak, jesteś tym kimś, kto potrafi dotrzeć do mnie zawsze... nawet w te dni nie najweselsze... nawet jak nie ma nowego postu u Ciebie. Czytam wtedy ten co jest, po prostu.
Czy ja potrafię śmiać się zawsze? Potrafię w trudnych chwilach też ... ale był ponad roczny czas że nie umiałam... ale minął, i już umiem i bardzo dbam o to aby tamten czas nie powrócił.
Ty jesteś jedną z osób, które mi w tym pomagają.
No i koniecznie pozdrów Tatę i życz zdrowia...
UsuńKochana, lubię do Ciebie zaglądać, czytać, być tu. Nawet kiedy po pracy, nawet kiedy po kolejnych niemiłych zaskoczeniach z roztrzęsionymi rękami i dygającym sercem. Wiem, że tu wyciszę się, czasem coś mruknę pod nosem, uśmiechnę się. Dziękuję Ci za to :*
OdpowiedzUsuńImpuls...czasem odnoszę wrażenie że w moim życiu rządzi właśnie impuls. Wiem, że to brzmi śmiesznie w ustach prawie 50-letniej kobiety ale.. Nazwa mojego blogu to też impuls, bez zastanawiania się i wymyślania, nie wiedząc dla czego właśnie tak. Coś jest w tym, że "Jak nazwiesz statek tak on i popłynie"...Na moim "statku" wszystko robię po raz pierwszy, nawet kiedy piszę że coś takie już kiedyś robiłam - kokietuję bo nigdy nie robię takich samo prac :) Może przez tą nazwę mnie cały czas coś pcha (do przodu ?), coś wymyślam, eksperymentuje...
Buziaki dla Ciebie a dla Taty dużo-dużo zdrówka