Mów o szczęściu.

I bez Twojej niedoli świat jest wystarczająco smutny.

Żadna ścieżka nie jest tylko wyboista.

ELLA WHEELER WILCOX 1855-1919

Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą butelka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą butelka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 grudnia 2012

"Wianek" adwentowy


Chciałabym pokazać mój tegoroczny "wianek" adwentowy. 
Cztery butelki zajęły mi trochę czasu i teraz będę Was nękać zdjęciami.

Jestem bardzo ciekawa, czy zaaprobujecie taką wizję butelek?

Przyznaję, że wciąż się waham czy już koniec, czy jeszcze czegoś nie dodać. Jedyne co mnie powstrzymuje, to fakt, że dodać jest łatwo ale usunąć może być już niemożliwe. Liczę tu na Wasze zdanie.

Serduszka docelowo miały być inne - szyte, ale póki co są te. Kupione w Pepco, gdyby kogoś zainteresowały :). 
Może jakaś dobra Duszka wie i zechce mnie oświecić, co zrobić jeśli miejsce w Albumie Picasa jest już wyczerpane??? W związku z tym mogę zamieścić tylko jedno zdjęcie, chociaż bombek zrobiłam więcej.



**********
Poza tym uprzedzam, że kolejne posty (o ile tego miejsca mi przybędzie ;)) to już będzie czyste chwalipięctwo, bo już ... przybył do mnie Mikołaj blogowy...:D od Hani, Beatki i Kasi. Do tego wymianka z Kasią, która już mnie cieszy od jakiegoś czasu. Jednak chciałabym choć raz pokazać wymiankę razem. A moja część jeszcze niedokończona.
DZIĘKUJĘ też za wyróżnienia. Postaram się, kolejnym razem, coś więcej na ten temat napisać o ile znowu nie wyjdzie mi mega długo. :)
**********

Kochani, Ci którzy mnie ciutkę znają wiedzą, że kocham muzykę. Nękam Was nią od samego początku. Ostatnio może troszkę przystopowałam ze względu na różne tam takie, że niby nie można itd. Ale ze względu na moje dzisiejsze odkrycie nie mogę, bo po prostu się uduszę. Całkiem BEZINTERESOWNIE, broń Boże komercyjnie, czy coś, to TYLKO moje prywatne zdanie: muszę Wam polecić nową płytę Wilków. No lubię ten zespół i ... już! Słowa piosenki pt. "Czystego serca" są na dziś po prostu idealne i mam zamiar je wykorzystać, czy wolno, czy nie!


Straciliśmy kontakt, 
drogę dusz do własnych serc
gdzieś zaginął złoty klucz
i nadciąga zmierzch.
Coraz trudniej żyć, 
bez uczuć coraz gorzej jest
lecz ja nie poddam się na pewno już.


Czystego serca
szukam jak świętego drzewa
w lesie martwych dusz
w lesie martwym już.
Czystego serca pragnę
tak jak głodny chleba
razem w drogę pójść
i nie wracać już.

Miłość, Honor, Śmierć
jakie dziś to małe jest
wiadomości sens zapomnianych już.
Rozpędzony świat oblicza zyski
ludzkich strat
nieistotnych jak dla mnie ten zgiełk.


Czystego serca
szukam jak świętego drzewa
w lesie martwych dusz
w lesie martwym już.
Czystego serca pragnę
tak jak głodny chleba
razem w drogę pójść
i nie wracać już.
Autor: Robert Gawliński „WILKI”

**********

Dla przeciwwagi wielu uciążliwości życia niebo ofiarowało człowiekowi trzy rzeczy: 
nadzieję, sen i śmiech.
Immanuel Kant

Czym sen dla ciała, tym przyjaźń dla ducha – odświeża siły.
Cyceron

Sen jest to skracanie sobie życia w tym celu, aby je wydłużyć.
Tadeusz Kotarbiński

Chmiel na bezsenność, a sen – na bezmiłość.
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

Na zakończenie mój kotek, dzięki któremu odkryłam tajemnicę kociej urody i wdzięku:
Życzę Wam kochani samych dobrych dni w nadchodzącym tygodniu 
i najmocniej DZIĘKUJĘ za WSZYSTKIE komentarze 
oraz WITAM serdecznie Nowych Obserwatorów.
:***

Jomo


wtorek, 16 października 2012

Jesień w kolorach tęczy - zielony. Gdybyś był, a nie bywał...


Czasami jest tak, że jakieś wydarzenie, które przeżyliśmy dawno temu, z zupełnie nieznanych przyczyn utkwi nam w głowie na zawsze. W czasach szkolnych lubiłam recytować wiersze i jeden z takich apelowych, utkwił mi w głowie na zawsze:

Zielono mam w głowie i fiołki w niej kwitną
na klombach mych myśli sadzone za młodu
Pod słońcem co dało mi duszę błękitną
i które mi świeci bez trosk i zachodu.


Rozdaję wokoło mój uśmiech, bukiety
rozdaję wokoło i jestem radosną
wichurą zachwytu i szczęścia poety
co zamiast człowiekiem powinien być wiosną!
Kazimierz Wierzyński

Kochana Inkwizycja napisałam mi, że nazwa bloga zobowiązuje i teraz muszę dodawać otuchy i mieć dobre wieści :). Więc jak to właściwie jest? Nazwy blogów determinują nas samych? A może są właśnie wynikiem, naszego wewnętrznego podejścia do życia? Czy raczej nie? Może powody są zupełnie inne?

{} - do wycięcia później. Także poniższe dłuuugie wywody tylko na teraz, dla tych, którzy lubią czytać :).

{Skąd wzięłam nazwę mojego bloga pisałam w poście nr 1. Z perspektywy czasu, myślę, że wybrałam ją zupełnie podświadomie, na zasadzie impulsu. Koresponduje ona całkowicie z moim mottem, które mam w nagłówku: Mów o szczęściu. I bez twojej niedoli świat jest wystarczająco smutny. Żadna ścieżka nie jest tylko wyboista.
Może jest to wynikiem moich życiowych doświadczeń, których nie chciał mi oszczędzić los. Choć osobiście wolałabym, nie mieć tak zwanej życiowej mądrości, zdobytej na sobie samej. Jest wielu ludzi na świecie, którzy smęcą, marudzą, zasmucają świat. Co najdziwniejsze, czasami są to osoby, które nie mają ku temu powodów innych, niż te wymyślone w swojej głowie. Jest to jakiś sposób na życie. Wychodzi na to, że ja przekora jestem i właśnie na przekór im, uśmiecham się i twierdzę, że JEST MI DOBRZE. Choć wiem, że dla niektórych ludzi, takie słowa NIE przejdą przez gardło. Mnie na uśmiech stać, nawet jeśli jest to uśmiech przez łzy. Nie chcę przez to powiedzieć nic więcej niż piszę. Cenię sobie życie. W sumie to wszystko co mam.
Kto życia nie ceni, nie wart go. - Leonardo da Vinci
Wiem, że życie jest premierą bez próby generalnej. Drugiej szansy już nie będzie. Oczywiście, że mam swoje smutki i problemy. Jednak jaki sens jest o nich pisać? Ci, którzy są mi bliscy i tak je w większości znają. Co więcej martwi ich to, a tym samym - ich zatroskanie zasmuca i mnie. Natomiast Ci, którzy są dla mnie dalecy i tak raczej nie współodczuwają. Chyba. Mądremu wystarczą dwa słowa, a głupiemu to i referatu mało - jak było w Alternatywach. 
Mój tatuś już trzeci tydzień w szpitalu. Dziękuję Bogu, że już chodzi i mówi. W sumie tylko na dwa dni pękł mi świat. Co przeżyłam to moje. Teraz nawet znowu głośno śmiejemy się. Już damy radę. Było tak. Wybraliśmy się do Kaplicy. Dla zdrowej osoby dojście zajmie góra 7 minut i to trzeba się specjalnie nie śpieszyć, w żadnym razie nie pędzić jak struś pędziwiatr! Nam zajęło 1,5 godziny. Pomijając, że szliśmy tempem mocno spacerowym nawet dla żółwia, to jeszcze wypróbowaliśmy, dla oddechu, wszystkie napotkane ławki i krzesła. Właśnie siedzimy na jednej z ławeczek i chichramy się z czegoś. Akurat przechodziła siostrzyczka i mówi: Ze mnie się śmiejecie? Na to tatuś: Gdzież tam, siostrzyczko. Widzi siostra, tu siedzi jeden śmieszek a tu drugi i gdy razem się zbiorą to śmieją się nawet ze złamanego paznokcia :). Dla wyjaśnienia śmialiśmy się z trafności naszych dedukcji. Na oko ocenialiśmy kto, z siedzących naprzeciwko na ławeczkach, z czym przyszedł na urazówkę. Szare komórki wciąż pracują bo trafnie rozpracowaliśmy wszystkich i nawet połączyliśmy w pary tych, którzy byli razem, choć nie siedzieli obok siebie a ile przy tym mieliśmy zabawy ;D :).}

Na zakończenie jeszcze moja zielonobeżowa butelka (z której w końcu jestem zadowolona, reszta wylądowała w koszu, ale śmię twierdzić, że kropkować się nauczyłam ;D :)) i jesienna piosenka dla wszystkich, z pierwszą zwrotką dedykowaną specjalnie dla mojego Marynarza, który i tak tu nie zagląda, ale kto wie, co będzie kiedyś? ;D



HEY

Gdybyś był, a nie bywał
Raz na jakiś czas
Byłabym wreszcie czyjaś
Nie bezpańska, aż tak

Jesień trwa
Rdzawych liści czas
Kaloszy, peleryn i mgły
Jesień trwa
Szpetnej aury czas
Pod płaszcze się pcha
Wyziębia nam serca - wiatr

Gdybyś miał, a nie miewał
Czas i chęć i gest
Byłabym na wyłączność
A nie - ogólnie dostępna

Podkreślę jeszcze na zakończenie, że ja kocham jesień i mgły - to odnośnie szpetności aury ;). Rozumiem tych, którzy nie lubią jesieni, bo przypomina im o przemijaniu. Jesień i przemijanie - para nierozłączna.  Jednak dla mnie wcale nie kojarzy się źle. Przeciwnie. Jestem Pani Jesieni wdzięczna za to, że mi przypomina o przemijaniu... Robi to tak delikatnie, daje czas. Mami oczy kolorami, złoci blaskiem słońca, deszczem oczyszcza oczy i dusze a potem ... ZIMA. 
Lubię też mgły. Idą od rzeki. Snują się jak dym, bywają tak gęste, że butów nie widać. Choć przyznaję, że czasami mam przez nie dreszcze. Szczególnie wówczas, gdy jadę samochodem przez las a one mi przemykają przed maską lub rzucają się na szybę całe w kłębach... Ale gdy tak leżą cicho nad łąką, czuję się jakbym mieszkała nad jeziorem.

Najserdeczniej pozdrawiam wszystkich odwiedzających a piszącym dziękuję i posyłam buziaki :*

Jomo

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
schoenen-tag-0007.jpg von 123gif.de