Mów o szczęściu.

I bez Twojej niedoli świat jest wystarczająco smutny.

Żadna ścieżka nie jest tylko wyboista.

ELLA WHEELER WILCOX 1855-1919

Obserwatorzy

czwartek, 26 stycznia 2012

Wianek recyklingowy :)

Odkąd KasiaN zapoczątkowała zabawę "Coś z niczego i nowe ze starego" śledzę ją cały czas. Dziewczyny mają niesamowite pomysły. Teraz organizuje ją Dudqa. Czasu pozostało mi niewiele. U mnie, w związku z chorobami, z decu nic nowego nie powstało. Niestałe natchnienie odbiegło kurc galopkiem przerażone choróbskami ;). Generalnie spędzam cały czas w kuchni. Właśnie odstawiliśmy leki i robię wszystko co się da, aby złapać jakąś grubszą formę. Właściwie nie tyle ja, co moje niejadki. Szczególnie młodszy, który po chorobach przypomina przeźroczystego pajączka.


Tak więc na wyzwanie będą dwie prace: 

  1. Jedna kulinarna, pt." Nowe ze starego". Jakkolwiek to brzmi ;).
  2. Druga: pt. "Coś z niczego", czyli wianek recyklingowy z reklam i gazet.
1.
Zacznę od wianka. Zrobiłam go jakieś pół miesiąca temu, gdy jeszcze nie było śniegu. Kto by pomyślał? Zwłaszcza, że teraz zima jest, że ho ho ho.
Tak wygląda już po zawieszeniu:

Potrzebne materiały:

  1. reklamy, gazety dość pokaźna ilość
  2. sznurek
  3. ewentualnie taśma klejąca, ale niekoniecznie
  4. suchotki z lata lub jesieni

Najpierw zwijamy bazę. Do tego wykorzystujemy gazety. Zwijamy jedna na drugą formując coraz grubszy okrąg:
Na zewnątrz okręciłam szarym papierem pakowym. Widać, mniej więcej, jakimi pasami papieru dobrze się okręca. Potem sznurek i pozostało tylko przyczepić suchotki. 


 Parę:


Więcej:


Prawie gotowy:
Potrzebny już tylko sznurek i wisi (jak na pierwszym zdjęciu, tu zbliżenie):
2.
Teraz drugi temat żywieniowy: Nowe ze starego. Wykorzystamy ugotowane ziemniaki, które zostały z obiadu dzisiejszego lub wczorajszego i z nich zrobimy coś nowego :). Właściwie danie stare jak świat: kopytka, mogą też być placki.


Potrzebne produkty:

  1. ugotowane ziemniaki 
  2. mąka - kilka łyżek
  3. dwa jaja (lub jedno, jeśli ziemniaków jest mało)
  4. olej do smażenia

Ziemniaki przekręcamy przez maszynkę. Dodajemy jaja i mąkę, mieszamy. Konsystencja powinna być dość kleista:
Na stolnicy, podsypując mąką, formujemy wałeczki i kroimy:
Małymi partiami wrzucamy na gotującą się wodę i po kilku minutkach wyjmujemy łyżką cedzakową:
Do wody można dodać troszkę oleju, aby się nie sklejały zanim je podsmażymy na patelni (podsmażanie NIE jest potrzebne, to tylko kwestia gustu małego smakosza ;)):
Zamiast kopytek można robić placki, już bez gotowania, od razu smażymy:


Moje maluszki lubią z cukrem pudrem a więc proszę:


Bon Appetit




Tematyczne cytaty:

Miłość stanowi przyprawę życia. Może je osłodzić, ale także uczynić zbyt słonym.
Konfucjusz

Każda noc powinna mieć swoje menu.
Honore de Balzac

Nie ma powodu, by uważać, że fantazje łoża są bardziej dziwaczne od kulinarnych. 
Alphonse de Sade 

Wszystkiego zażywaj z umiarem: jedzenia, picia, snu i miłości cielesnej.
Hipokrates

Dusza i ciało podlegają takim samym prawom, ponieważ przy życiu utrzymuje je odpowiednia strawa.
Luc de Clapiers

O, jakże uroczy jest ów upór kochanki, który tylko po to opóźnia chwile rozkoszy, by nabrały smaku.
Giacomo Casanova

Od czasu wynalezienia sztuki kulinarnej ludzie jedzą dwa razy więcej niż wymaga tego od nich natura.
Benjamin Franklin

Bóg stworzył jedzenie, a diabeł kucharzy.
James Joyce


Po dobrym obiedzie człowiek jest skłonny wszystkim wybaczać.
Oskar Wilde

Serdecznie pozdrawiam wszystkich obserwatorów i komentatorów. Mam nadzieję, że nie jesteście dzisiejszym postem zawiedzeni? :)

Jomo


Zdjęcie wiankowej nawłoci (pochodzi z netu)

31 komentarzy:

  1. Śliczny ten wianek... Aż zła jestem na siebie, ze nie pomyślałam by tez zasuszyć sobie tą piękną, żółtą roślinkę... Muszę pamiętać o tym w tym roku... Bo pięknie prezentuje się w wianuszku :)

    Co jutro u mnie na obiad?... Kopytka!!! Apetytu mi narobiłaś :)

    Buziaki Kochana :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę spróbować nowej możliwości - odpowiadania :)
      Joie nocny marku, liścik @ do Ciebie napisałam. Nawłoć niestety zużyłam całą, ma jedną wadę: okropnie się kruszy :)
      Dziękuję za słówko. Buziole 102 :*

      Usuń
  2. No slowo Ci daje, ze jutro u mnie kopytka na obiad !
    Wianuszek bardzo ladny i caly post podoba mi sie bardzo!
    Pozdrowienia!
    XOXO

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alinko bardzo się cieszę, że jesteś moim gościem.
      Mój dzisiejszy obiad też z internetowych przepisów. Zobaczymy co z tego wyjdzie :) póki co przegryza się ale ale już chyba ma dość.
      Ściskam czule :*

      Usuń
  3. Wianek jest śliczny:) Kiedy mieszkałam w domu-czyt. z rodzicami;)- na wsi wciąż suszyłam różne roślinki!! Teraz w centrum miasta mogę tylko powspominać!!
    Z tymi kopytkami do wyzwania to świetny pomysł!!! A i sama bym zjadła kopytka, niestety u mnie tylko ja je lubię, więc ich nie gotuję:(

    Pozdrawiam cieplutko, bo sroga zima do nas przyszła:) Mam nadzieję, że nie daje Wam się we znaki? I jeszcze zdrówka życzę, tak bardzo dużo!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. ZA ZIEMNIAKAMI NIE PRZEPADAM...ALE KOPYTKA..MMMM:)))...FAJNY POMYSŁ NA WIANEK:))))))BUZIOLE

    OdpowiedzUsuń
  5. Robię takie placki i je uwielbiamy :))Kopytka zreszta też :)
    wianek jest przepiekny !!Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne pomysły, dziękuje za zgłoszenie do wyzwania,a kopyta uwielbiam zwłaszcza z bigosem pycha :)

    OdpowiedzUsuń
  7. No proszę jak pięknie wykorzystana nawłoć...Jestem wiankiem oczarowana!
    Kopytka uwielbia moje dziecię :) Takie z bułeczką jedynie.Ile ona wtedy potrafi zjeść...aż miło patrzeć :)
    Zdrówka dużo Wam życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wianek super, że też nie wpadłam na to aby bazę świątecznego sobie ukręcić z gazet ...
    Kopytka ... mniam, u mnie tylko odsmażane lub z bigosem lub z dobrym mięsnym sosem ... dopiero tutaj kilka lat temu dowiedziałam się, że jada się je również na słodko ;-)
    Placki ... tak i owszem, (tyle, że robię w formie takich małych paluszków) też lubimy, wtedy z sosem pomidorowym mocno doprawionym...
    Pozdrówka i zdrówka

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj tak, tak! Uwielbiam i placki, i kopytka ;-) Zresztą wszyscy w moim domu uwielbiają, a najbardziej z sosem grzybowym ;-)
    A wianek cudny, taki zwyczajny, a jednak wyjątkowo dekoracyjny ;-)
    Zdrówka Ci życzę, Jomusiu kochana, wracaj do formy!
    Ściskam czule!

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękny wiane zrobiłaś, lubię nawłoć, jest wdzięczna do zasuszania!

    OdpowiedzUsuń
  11. ten wianuś jest przeuroczy!

    OdpowiedzUsuń
  12. Wianuszek prześliczny! I nabrałam przez Ciebie ochoty żeby coś wykombinować dobrego w kuchni. :)No to idę! Buziaczki. :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Jomo kochana Twój post jest wspaniały i jak zwykle kreatywny ;) Życzę dużo zdrówka dla całej rodzinki i byle do wiosny !
    P.S. Poddałaś mi fajny pomysł na te smażone placuszki ;) buźka :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Joasiu! Kuruj dzieciaczki i siebie też! Ciepłe myśli przesyłam....
    Wianuszek śliczny, a kopytka bardzo apetycznie wyglądają!Buziaki:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ależ tu przyjemnie:)recykling jedzeniowy to super sprawa, ja nie cierpię, gdy coś mi się marnuje i często ciekawe dania mi spontanicznie wychodzą:)
    a wianuszek też jest świetny, naprawdę potrafisz wyczarować cuda z niczego!

    Dziękuję za odwiedziny i miłe słowo;) a żeby u mnie coś zamówić, nie trzeba odwagi;) ja nie gryzę zazwyczaj:):):)
    pozdrawiam serdecznie
    Ela

    OdpowiedzUsuń
  16. Joasiu, co do spotkania w realu, wszystko jeszcze przed nami. To dopiero początki, więc mam nadzieję, że będą jeszcze inne i w szerszym gronie. Dobrze że zdrówko powraca, nabierajcie sił witalnych jak najszybciej. Kopytka i jakaś surówka na pewno w tym pomogą. A wianek śliczny i jeszcze tam widzę jakąś piękną nóżkę malutką, przy wianeczku. Pozdrowienia cieplutkie dla Was kochani moc buziaków. Ania:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Cudny wianek, to jest dla mnie największa sztuka, żeby wyczarować coś z niczego!!!!! Bardzo ciekawie też zabrzmiał recykling żywności? A tu faktycznie, pyszna potrawa, i to jeszcze w dwóch wydaniach.... Zadziwiające:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Wpadłam bo mnie zaprosiłaś do swojego sympatycznego zakątka i oniemiałam z wrażenia na dzień dobry. Jakie Ty cudowności kobieto tworzysz, zostaje na dluzej bo muszę je na bieżąco śledzić i komentować. Gorąco pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  19. Sposób na wianek świetny, pięknie "suszki"wykorzystałaś. Recykling jedzeniowy, fajna sprawa, moje dzieciaki uwielbiają kopytka :)
    Zdrowiejcie, sił nabierajcie i nie pozwólcie nowym paskudztwom się u Was panoszyć!
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Super kursik, dziękuję, w końcu wiem jak zrobić wianek:D a kopytka też poproszę z cukrem pudrem:D

    OdpowiedzUsuń
  21. wianek - bardzo ładny i do tego w rustykalnym stylu...nawet nie wiedziałam, że nawłoć tak ładnie się zasusza...
    co do kopytek/placków...mi smakują jeszcze tak: z gotowej masy robimy paluszki takie mniej więcej na 7 cm - obtaczamy w jajku i bułce tartej - no i podsmażamy na patelni...też są pyszne !

    OdpowiedzUsuń
  22. Przekornie zacznę od jedzonka.A to dlatego,że pomyślałam sobie iż wkładając tyle serca i ciepła w odbudowywanie formy Swoich pociech musi już być tylko WSPANIALE.Wianek oczywiście jest cudowny, bo jakby mogło być inaczej,skoro to sama natura:))) Kopytkami narobiłaś mi niesamowitej ochoty na nie:))))
    Pozdrawiam bardzo serdecznie i cieplutko (u mnie -12 stopni)

    OdpowiedzUsuń
  23. Wianek w/g Twojego przepisu jest genialnie prosty , nie omieszkam wypróbować tej metody , niestety nie posiadam takich pięknych suszek , ale coś tam wykombinuje .
    Kluski bardzo lubię , masz rację bardzo korzystnie wpływają na figurę tzn. zwiększają jej objętość co nie przez wszystkich jest mile widziane .
    Lubię kopytka , u nas nazywane szagówkami , podajemy je do mięs z sosem , ale lubię też z gotowaną kwaśną kapustą jako danie postne np. w piątek .

    "Bóg stworzył jedzenie, a diabeł kucharzy".
    James Joyce- ma rację , trudno oprzeć się dobrze przyrządzonej potrawie .
    Pozdrawiam serdecznie ,życzę dużo zdrowia i wspaniałego apetytu -Yrsa

    OdpowiedzUsuń
  24. Dziękuję serdecznie za komentarz!!!...a ja słyszałam ostatnio takie coś "...głód jest najlepszym kucharzem"!Pozdrawiam.papa

    OdpowiedzUsuń
  25. Fajny ten recycling :) Wianek bardzo nastrojowy :) A kopytka też lubię, gotowane z sosem grzybowym lub smażone z ziołami :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  26. Cudny wieniec - uwielbiam takie, a jak jeszcze jest własnoręcznie uwity, to prawie jak relikwia ;-)...
    Podziwiam inwencję i dziękuję za udział w moim candy :-)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  27. Piękny wianek!!!! A kopytka uwielbiam ale nie mogę jeść buuuuuuuu.

    OdpowiedzUsuń
  28. DZIĘKUJĘ Wam kochane dziewczyny!!!!!!!!!!!!
    Wasze komentarze dodały mi skrzydeł i wczoraj do późnej nocy oraz dziś poczyniłam trzy dzieła decu. Oczywiście jeszcze lakierowanie i wykańczanie ostateczne pozostało, ale w następnym poście, za tydzień je pokażę :))))
    Buziole 102 :************************** (chyba nikogo nie ominęłam ;))

    OdpowiedzUsuń
  29. no tak, ale jak tam produkcja zakładeczek???? bo ja jeszcze chętna jestem...

    OdpowiedzUsuń

Za Twój komentarz najserdeczniej DZIĘKUJĘ :***
Zapraszam słonecznie *♥*

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...