Mów o szczęściu.

I bez Twojej niedoli świat jest wystarczająco smutny.

Żadna ścieżka nie jest tylko wyboista.

ELLA WHEELER WILCOX 1855-1919

Obserwatorzy

czwartek, 25 października 2012

Być w niebie i barwy jesieni-niebieski


Być w niebie, być w niebie
to spojrzeć wprost w Twoje oczy
i ujrzeć w nich siebie, piękniejszym,
niż się jest. Do Ciebie , do Ciebie
Wędruje sen mój po nocy z błagalną modlitwą,
żarliwą aż do łez.

Błądzi duch, tam gdzie chce, nie powstrzymam go już nie,
jak pies wierny u twych drzwi będzie tkwić,
ścierpi deszcz, ścierpi mróz, byle blisko Twoich ust
póki będzie o nich śnić, warto żyć.

Być w niebie, być w niebie
To wtulić twarz w Twoje włosy i
chłonąc ich zapach, potężnym być jak Bóg
ja nie wiem, ja nie wiem
gdzie mogą rzucić mnie losy
lecz będę ze świata powracał na Twój próg

Miłość-smutek kiedy jest
Pustka-gdy jej brak
życie-słone z nią od łez
Bez niej -traci smak....
Jacek F.K. Być w niebie
 Dziś w sposób szczególny chciałabym z serca PODZIĘKOWAĆ Światełkom, które napisały komentarze pod poprzednim, bądź co bądź osobistym postem. Najmocniej za poświęcony przez Was czas, bo komentarze były długie ;) i za serce! Bezcenne, ciepłe, serdeczne słowa! Dzięki TAKIM Dobrym Duszom, jak WY, można poczuć się jak w niebie. Lepszym, piękniejszym niż się jest. Wszystkie je chowam w swoim sercu na przysłowiową czarną godzinę, gdy kolorów zabraknie. Teraz Was będę nękać mailowo albo blogowo. Może nie już albo zaraz ale na pewno :).

Właściwie to dla jeszcze dwóch osóbek jestem winna podziękowania za przesyłki, ale to już inszą razą! ^^) Dziś i tak będzie dłuuugo, bo przecież się bawię: jesień w kolorach tęczy. Przyznaję, że z zieloną barwą jesieni było ciężko. Tkwi we mnie głęboko, że zieleń to przede wszystkim Pani Wiosna :). Teraz niebiesko. Też nie jest łatwo, bo z kolei niebieski to ja lubię w możliwie ciepłej tonacji, mimo, że jest to barwa zimna i w dodatku dla mnie kojarzy się z  latem. Ale jak mus to mus i dziś będzie niebiesko-błękitno. O dziwo, wbrew temu co może sugerować tło mojego bloga, niebieskiego kolorku w moim domku jest okrutnie mało. Co mnie samą zaskoczyło, bo przecież lubię niebieski!

Pudełko na pamiątki:


To specjalnie dla Niego, czyli Nastolatka :) uczyłam się kropkować. Na jednym zdjęciu się nie skończy, bo niestety ale jestem z niego bardzo dumna.


Teraz zaś nęka mnie myśl o braku zapięcia. Jak może być pudełeczko na pamiątki bez niego? Takie niedopatrzenie.  Ale mam nadzieję, że da się je naprawić.

Niebieskie okruchy w mojej kuchni:



I w innych miejscach:


Powyżej są to dzieła moich przyjaciół blogowych :)
Poniżej zaś obok kubków moich dzieci :** i zajączka (też dzieło rączek koleżanki blogowej :)) jest jeszcze błękitna serweta ...


O tym nigdy jeszcze nie pisałam, więc może teraz, skoro jest okazja. Serweta jest dziełem mojej mamy, która robi na szydełku :). Serweta niebieska, bo do sypialni, gdzie wisi obraz (też dzieło blogowej Duszki), który raczej znacie :) - przecież tak właśnie wyglądam, gdy do Was zaglądam :))


 Wychodzi na to, że gdy coś zamawiam, lub dostaję to jest niebieskie...:)))


Jeśli zaś komuś jedyne czego dziś do szczęścia potrzeba, to błękitnego nieba, to -
mam go pod dostatkiem dla każdego :).




Na zakończenie wybrane dwie myśli z tej mini książeczki:


***
Gdy masz pełne ręce roboty,
podziel się nią z innymi.
***

Dostrzegaj pozytywy:

-Dzień dobry, Kłapousiu!- powiedział Krzyś - Co słychać?
-Wciąż pada śnieg - odpowiedział Kłapuchy posępnie.
-A tak, pada.
-I mróz bierze.
-Naprawdę?
-Tak- rzekł Kłapouchy - 
Jednakże - ciągnął, rozpogadzając się trochę-nie mieliśmy ostatnio trzęsienia ziemi.

Serdecznie pozdrawiam wszystkich czytelników :*

Jomo


wtorek, 16 października 2012

Jesień w kolorach tęczy - zielony. Gdybyś był, a nie bywał...


Czasami jest tak, że jakieś wydarzenie, które przeżyliśmy dawno temu, z zupełnie nieznanych przyczyn utkwi nam w głowie na zawsze. W czasach szkolnych lubiłam recytować wiersze i jeden z takich apelowych, utkwił mi w głowie na zawsze:

Zielono mam w głowie i fiołki w niej kwitną
na klombach mych myśli sadzone za młodu
Pod słońcem co dało mi duszę błękitną
i które mi świeci bez trosk i zachodu.


Rozdaję wokoło mój uśmiech, bukiety
rozdaję wokoło i jestem radosną
wichurą zachwytu i szczęścia poety
co zamiast człowiekiem powinien być wiosną!
Kazimierz Wierzyński

Kochana Inkwizycja napisałam mi, że nazwa bloga zobowiązuje i teraz muszę dodawać otuchy i mieć dobre wieści :). Więc jak to właściwie jest? Nazwy blogów determinują nas samych? A może są właśnie wynikiem, naszego wewnętrznego podejścia do życia? Czy raczej nie? Może powody są zupełnie inne?

{} - do wycięcia później. Także poniższe dłuuugie wywody tylko na teraz, dla tych, którzy lubią czytać :).

{Skąd wzięłam nazwę mojego bloga pisałam w poście nr 1. Z perspektywy czasu, myślę, że wybrałam ją zupełnie podświadomie, na zasadzie impulsu. Koresponduje ona całkowicie z moim mottem, które mam w nagłówku: Mów o szczęściu. I bez twojej niedoli świat jest wystarczająco smutny. Żadna ścieżka nie jest tylko wyboista.
Może jest to wynikiem moich życiowych doświadczeń, których nie chciał mi oszczędzić los. Choć osobiście wolałabym, nie mieć tak zwanej życiowej mądrości, zdobytej na sobie samej. Jest wielu ludzi na świecie, którzy smęcą, marudzą, zasmucają świat. Co najdziwniejsze, czasami są to osoby, które nie mają ku temu powodów innych, niż te wymyślone w swojej głowie. Jest to jakiś sposób na życie. Wychodzi na to, że ja przekora jestem i właśnie na przekór im, uśmiecham się i twierdzę, że JEST MI DOBRZE. Choć wiem, że dla niektórych ludzi, takie słowa NIE przejdą przez gardło. Mnie na uśmiech stać, nawet jeśli jest to uśmiech przez łzy. Nie chcę przez to powiedzieć nic więcej niż piszę. Cenię sobie życie. W sumie to wszystko co mam.
Kto życia nie ceni, nie wart go. - Leonardo da Vinci
Wiem, że życie jest premierą bez próby generalnej. Drugiej szansy już nie będzie. Oczywiście, że mam swoje smutki i problemy. Jednak jaki sens jest o nich pisać? Ci, którzy są mi bliscy i tak je w większości znają. Co więcej martwi ich to, a tym samym - ich zatroskanie zasmuca i mnie. Natomiast Ci, którzy są dla mnie dalecy i tak raczej nie współodczuwają. Chyba. Mądremu wystarczą dwa słowa, a głupiemu to i referatu mało - jak było w Alternatywach. 
Mój tatuś już trzeci tydzień w szpitalu. Dziękuję Bogu, że już chodzi i mówi. W sumie tylko na dwa dni pękł mi świat. Co przeżyłam to moje. Teraz nawet znowu głośno śmiejemy się. Już damy radę. Było tak. Wybraliśmy się do Kaplicy. Dla zdrowej osoby dojście zajmie góra 7 minut i to trzeba się specjalnie nie śpieszyć, w żadnym razie nie pędzić jak struś pędziwiatr! Nam zajęło 1,5 godziny. Pomijając, że szliśmy tempem mocno spacerowym nawet dla żółwia, to jeszcze wypróbowaliśmy, dla oddechu, wszystkie napotkane ławki i krzesła. Właśnie siedzimy na jednej z ławeczek i chichramy się z czegoś. Akurat przechodziła siostrzyczka i mówi: Ze mnie się śmiejecie? Na to tatuś: Gdzież tam, siostrzyczko. Widzi siostra, tu siedzi jeden śmieszek a tu drugi i gdy razem się zbiorą to śmieją się nawet ze złamanego paznokcia :). Dla wyjaśnienia śmialiśmy się z trafności naszych dedukcji. Na oko ocenialiśmy kto, z siedzących naprzeciwko na ławeczkach, z czym przyszedł na urazówkę. Szare komórki wciąż pracują bo trafnie rozpracowaliśmy wszystkich i nawet połączyliśmy w pary tych, którzy byli razem, choć nie siedzieli obok siebie a ile przy tym mieliśmy zabawy ;D :).}

Na zakończenie jeszcze moja zielonobeżowa butelka (z której w końcu jestem zadowolona, reszta wylądowała w koszu, ale śmię twierdzić, że kropkować się nauczyłam ;D :)) i jesienna piosenka dla wszystkich, z pierwszą zwrotką dedykowaną specjalnie dla mojego Marynarza, który i tak tu nie zagląda, ale kto wie, co będzie kiedyś? ;D



HEY

Gdybyś był, a nie bywał
Raz na jakiś czas
Byłabym wreszcie czyjaś
Nie bezpańska, aż tak

Jesień trwa
Rdzawych liści czas
Kaloszy, peleryn i mgły
Jesień trwa
Szpetnej aury czas
Pod płaszcze się pcha
Wyziębia nam serca - wiatr

Gdybyś miał, a nie miewał
Czas i chęć i gest
Byłabym na wyłączność
A nie - ogólnie dostępna

Podkreślę jeszcze na zakończenie, że ja kocham jesień i mgły - to odnośnie szpetności aury ;). Rozumiem tych, którzy nie lubią jesieni, bo przypomina im o przemijaniu. Jesień i przemijanie - para nierozłączna.  Jednak dla mnie wcale nie kojarzy się źle. Przeciwnie. Jestem Pani Jesieni wdzięczna za to, że mi przypomina o przemijaniu... Robi to tak delikatnie, daje czas. Mami oczy kolorami, złoci blaskiem słońca, deszczem oczyszcza oczy i dusze a potem ... ZIMA. 
Lubię też mgły. Idą od rzeki. Snują się jak dym, bywają tak gęste, że butów nie widać. Choć przyznaję, że czasami mam przez nie dreszcze. Szczególnie wówczas, gdy jadę samochodem przez las a one mi przemykają przed maską lub rzucają się na szybę całe w kłębach... Ale gdy tak leżą cicho nad łąką, czuję się jakbym mieszkała nad jeziorem.

Najserdeczniej pozdrawiam wszystkich odwiedzających a piszącym dziękuję i posyłam buziaki :*

Jomo

piątek, 12 października 2012

Barwy jesieni: żółty - to ja pogoda ducha twa ;)

Wstałam rano dziś (jak ja lubię rano wstać, gdy wszystko jeszcze śpi ;)) i z jeszcze jednym otwartym okiem stwierdziłam, że słońca brak. Niebo zachmurzone na szaro, szarusieńko. Więc wyprysnęłam z łóżka i pobiegłam na dwór, co się będę wylegiwać, jak kot ;). Po wybiegnięciu za drzwi, ino w szlafroku, dodałam do stanu pogody, że siąpi deszcz. Znany, wszystkim czytelnikom St.  Pagaczewskiego, jako deszcz z Krainy Deszczowców, tak drobny, że niewidzialny.
Więc...chwyciłam miotłę w garść, zamiotłam schody i dół , bo najbardziej lubię sprzątać, gdy nikt mi się nie plącze, zrobiłam mini śniadanko dla dzieci, do picia herbatkę z miodkiem też dla pociech, tak na zapas a' propos pogody. Moje śniadanko też widać, lecz nie pochwalam go, wiem, wiem...


i...

Uśmiecham się i już, bo przecież mam nowy dzień,
gdy wciąż na świecie tym jestem ja i moje sny.
Więc póki jest jak jest,
gdy mnie na uśmiech ciągle stać
niech uda mi się rozjaśnić choć jeden czyjś dzień.


Bo ja, pogoda ducha twa
zbyt dobrze życie znam
i wiem, że
tak krótko czasem trwa, nim zdążysz zbudować
plany swe, do szczęścia wiodące Cię
już mówi tobie szach i mat...


Nie warto szczęścia szukać gdzieś
ni czekać aż samo znajdzie Cię
bo ono przecież jest
wciąż z Tobą od początku dnia...



A deszcz pada i...też jest pięknie
widocznie tak musi być
by brudy życia zmyć...
Ale przecież nie pada wciąż
przychodzą dobre dni
tak zwykłe, że zapominamy o nich wciąż.


Gdyby moje grafomańskie zapędy wierszoklecenia NIE pomogły - co mnie wcale nie dziwi, proponuję Hannę Banaszak "Pogoda ducha"- moją inspirację pisarską :) i zdjęcia mojej biżuteryjnej twórczości.
Wyplecionej w domku:

i na jeszcze wakacyjnych warsztatach (aż takie mam zapasy do pokazywania, bo obecnie twórczo działam naprawdę niewiele kursując między domem, szkołą, przedszkolem i szpitalem):

Tym pogodnym akcentem kończę dzisiejsze pisanie dziękując za Wasze odwiedziny i serdeczne słowa :***
Najserdeczniej DZIĘKUJĘ też Nikitce za wyróżnienie pt. "Bądź sobą a nigdy się nie zagubisz". Bardzo mnie cieszy i mam nadzieję, że po dzisiejszym poście, nie zmienisz zdania...


Jomo



piątek, 5 października 2012

Pokochaj siebie i kolory jesieni - pomarańczowy


Od jakiegoś czasu chodzi za mną piosenka Anity Lipnickiej pt. "Pokochaj siebie". Śpiewam ją sobie rano, wieczorem, gdy zasypiam, gdy patrzę w lustro. Najłatwiej śpiewa mi się w kuchni :), szczególnie gdy patrzę na mój jesienny koszyk:

Może i dla kogoś, kto tu zagląda, też przyda się trochę autosugestii, przeplatanej na pomarańczowo :).

Jak długo jeszcze będziesz liczyć puste dni?
Jak długo zamiar masz zaciskać pięści aż do krwi?
Ile jeszcze nocy
spędzisz siedząc w oknie
obarczając winą świat?

Jak długo zamiar masz tak na kolanach biec?
Przed Bogiem i człowiekiem chylić czoło swe?
Ile jeszcze nocy
spędzisz w oknie
licząc, że się stanie cud?

Pokochaj siebie
a cierpienie
zniknie jak zły sen.
Pokochaj siebie
a już jutro
ktoś pokocha Cię... tak



Jak długo jeszcze chcesz ukrywać każdy śmiech i płacz?
Doświadczać ciało swe, jak gdybyś świętym zostać chciał?
Ile jeszcze nocy
spędzisz siedząc w oknie
licząc, że się stanie cud?

 Rozpaliłam dla Was kominek, zdjęcia dość kiepskie 
i mało na nich widać koloru pomarańczowego ale może Was ogrzeje :)


Pokochaj siebie
a cierpienie
zniknie jak zły sen
Pokochaj siebie
a już jutro
ktoś pokocha Cię.
Pokochaj siebie
jedną szansę
sobie daj.
Pokochaj siebie
a pokocha
Ciebie świat...

Zrobiłam sobie też jesienny świecznik. Nawlokłam na nitkę (wkłuwając igłę tuż u nasady blaszki liścia) mnóstwo liści, powstała gęsta girlanda, potem ogonki listków obcięłam a nitkę zawiązałam. W środek świeczka pomarańczowa i jest:


Gdyby ktoś użył drutu, byłby jesienny wianek.
Tak wygląda po zasuszeniu:


Mój kotek okazał się kotką i ma już imię, ciekawe kto był inspiracją ;)?


Jomo

Edit (h:8:45): w poprzednim głosowaniu wygrała aranżacja czerwieni nr. 5 - u taty na działce. Oli do kompletu brakowało tylko zachodu jesiennego słońca. Niestety jakoś u mnie nie chce ostatnio zachodzić na czerwono ;). Do kompletu znalazłam piękną serduszkową taczkę i może to wystarczy? A dziś u mnie zachód z kolorem pomarańczowym,  specjalnie dla Olllq i innych romantyczek :). Dziękuję za Wasze optymistyczne opinie, które zachęciły mnie do dalszego fotografowania. Posyłam buziaki :*
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...