Mów o szczęściu.

I bez Twojej niedoli świat jest wystarczająco smutny.

Żadna ścieżka nie jest tylko wyboista.

ELLA WHEELER WILCOX 1855-1919

Obserwatorzy

piątek, 14 października 2011

Jestem jesienią, widzę, że przemijam...



Jesień, najpiękniejsza pora roku - o krok przed wiosną - oczywiście według mojej, czysto subiektywnej opinii. Większość ważnych dat w moim życiu przypada właśnie na tę porę roku: urodziny moje, męża, rocznica ślubu nasza, rodziców oraz mojego rodzeństwa, imieniny mam i urodziny taty...i "nieurodziny" również (a może to też urodziny, tylko zupełnie inne)...


Jak nie kochać jesieni...

Jak nie kochać jesieni, jej babiego lata,
Liści niesionych wiatrem, w rytm deszczu tańczących.
Ptaków, co przed podróżą na drzewach usiadły,
Czekając na swych braci, za morze lecących.

Jak nie kochać jesieni, jej barw purpurowych,
Szarych, żółtych, czerwonych, srebrnych, szczerozłotych.
Gdy białą mgłą otuli zachodzący księżyc,
Kojąc w twym słabym sercu, codzienne zgryzoty.

Jak nie kochać jesieni, smutnej, zatroskanej,
Pełnej tęsknoty za tym, co już nie powróci.
Chryzantemy pobieli, dla tych, których nie ma.
Szronem łąki maluje, ukoi, zasmuci.

Jak nie kochać jesieni, siostry listopada,
Tego, co królowanie blaskiem świec rozpocznie.
I w swoim majestacie uczy nas pokory.
Bez słowa na cmentarze wzywa nas corocznie.
Tadeusz Wywrocki 



***********
J e s i e ń

Jesień mnie cieniem zwiędłych drzew dotyka,
Słońce rozpływa się gasnącym złotem.
Pierścień dni moich z wolna się zamyka,
Czas mnie otoczył zwartym żywopłotem.

Ledwo ponad mogę sięgnąć okiem
Na pola szarym cichnące milczeniem.
Serce uśmierza się tętnem głębokiem.
Czemu nachodzisz mnie, wiosno, wspomnieniem?

Tak wiele ważnych spraw mam do zachodu,
Zanim z mym cieniem zostaniemy sami.
Czemu mi rzucasz kamień do ogrodu
I mącisz moją rozmowę z ptakami?
Leopold Staff



************
O jesieni, jesieni

Niech się wszystko odnowi, odmieni....
O jesieni, jesieni, jesieni .....
Niech się nocą do głębi przeźrocza
nowe gwiazdy urodzą czy stoczą,
niech się spełni, co się nie odstanie,
choćby krzywda, choćby ból bez miary,
niesłychane dla serca ofiary,
gniew czy miłość, życie czy skonanie,
niech się tylko coś prędko odmieni.
O jesieni!... jesieni! ... jesieni!

Ja chcę burzy, żeby we mnie z siłą
znowu serce gorzało i biło,
żeby życie uniosło mnie całą
i jak trzcinę w objęciu łamało!
Nie trzymajcie, nie wchodźcie mi w drogę
już się tyle rozprysło wędzideł ...
Ja chcę szczęścia i bólu, i skrzydeł
i tak dłużej nie mogę, nie mogę!
Niech się wszystko odnowi, odmieni! ...
O jesieni! ... jesieni! ... jesieni.
Iłłakowiczówna Kazimiera 


Kenny G i jego magiczny saksofon, trochę wiosny, trochę lata i mnóstwo jesieni:


Na koniec pokażę moje przedostatnie dzieło, które zrobiłam na urodziny dla Kasi. Mam nadzieję, że jej się spodobało :) Swoją drogą dziwny jest ten świat. Ja też dostałam niespodziankowy urodzinowy prezent, tylko od Janeczki :))))

i w środku:

Zrobiłam też wymiankowe zakładki:


Ale o nich i wymiankach już w następnym poście :)



Jesień
Już jesień 
rodzi się w moich oczach.
Króluje
przez kilka miesięcy
i odchodzi
JESTEM JAK JESIEŃ
złota ,
szczera
ciepła
zimna .
KOCHAM JESIEŃ
Kiedyś przysypie mnie
liśćmi
JESTEM JESIENIĄ...
Widzę , że przemijam


Maria Jasnorzewska Pawlikowska
Z całego serca DZIĘKUJĘ za wszystkie ciepłe komentarze i słowa wsparcia! Jestem WAM, kochane dziewczyny, bardzo wdzięczna! 
DZIĘKUJĘ!!!Jomo

środa, 5 października 2011

Wschód słońca

Idę, śpieszę się, biegnę, pędzę... życie chciałabym dogonić, zatrzymać choć na chwilkę...lecz pośród natłoku zajęć, planów, trosk, wciąż mi umyka... za mną leci myśl wolna jak ptak i szepcze w sercu moim: DOKĄD? Dokąd gnasz? ...życie mija a ty z nim... na co czekasz... Nie czekaj do poniedziałku, do pierwszego dnia miesiąca, do Nowego Roku ...bo nie zmienisz nic... Życie to TU i TERAZ...



Wędrówką życie jest człowieka

Wędrówką jedną życie jest człowieka;
Idzie wciąż,
Dalej wciąż,
Dokąd? Skąd?
Dokąd! Skąd?
Dokąd! Skąd?

Jak zjawa senna życie jest człowieka;
Zjawia się,
Dotknąć chcesz
Lecz ucieka?
Lecz ucieka!
Lecz ucieka!

To nic! To nic! To nic!
Dopóki sił,
Jednak iść! Przecież iść!
Będę iść!

To nic! To nic! To nic!
Dopóki sił,
Będę szedł! Będę biegł!
Nie dam się!

Wędrówką jedną życie jest człowieka;
Idzie tam,
Idzie tu,
Brak mu tchu?
Brak mu tchu!
Brak mu tchu!

Jak chmura zwiewna życie jest człowieka!
Płynie wzwyż,
Płynie w niż!
Śmierć go czeka?
Śmierć go czeka!
Śmierć go czeka!

To nic! To nic! To nic!
Dopóki sił,
Jednak iść! Przecież iść!
Będę iść!

To nic! To nic! To nic!
Dopóki sił,
Będę szedł! Będę biegł!
Nie dam się!


Sama nie wiem, czy to melancholia jesienna, mojej ukochanej pory roku, czy zmęczenie... Na pewno NIE zmęczenie życiem, bo te kocham ile tylko sił w sercu i duszy. Wystarczy jedna chwila, spotkanie z wiatrem pod jedynym drzewem na polu, albo poranne odwiedziny drobnej pliszki żółtej; jeden rzut oka na tamę, którą zrobiły pracowite bobry, chwilka a tyle czystego szczęścia ... Zmęczenie ostatnich tygodni i dni. Może wykończeniówka, mnie wykańcza ...  a może suma wszystkich drobiazgów...


Opadły mnie troski człowiecze, zwykłe, ludzkie, zmagania z życiem, porażki i bóle..NIE MOJE...cudze... teraz już niecudze, ale wciąż czyjeś. Osób mi nawet nie bliskich, raz czy dwa, spotkanych, ale mi przekazane, powiedziane... Próbuje nas  życie, hartuje ... i moją prośbę "Uczyń bym był z kamienia Bym z kamienia był" wciąż pozostawia bez echa ... Potem zasnąć ciężko i śnić coraz trudniej ... budzę się o piątej nad ranem, gdy jeszcze mgły nie opadły:



Czarny blues
Czarny blues o czwartej nad ranem 

Czwarta nad ranem
Może sen przyjdzie
Może mnie odwiedzisz

Czemu cię nie ma na odległość ręki?
Czemu mówimy do siebie listami?
Gdy ci to śpiewam - u mnie pełnia lata
Gdy to usłyszysz - będzie środek zimy

Czemu się budzę o czwartej nad ranem
I włosy twoje próbuję ugłaskać
Lecz nigdzie nie ma twoich włosów
Jest tylko blada nocna lampka
Łysa śpiewaczka

Śpiewamy bluesa, bo czwarta nad ranem
Tak cicho, by nie zbudzić sąsiadów
Czajnik z gwizdkiem świruje na gazie 
Myślałby kto, że rodem z Manhattanu 

Herbata czarna myśli rozjaśnia 
A list twój sam się czyta 
Że można go śpiewać za oknem mruczą bluesa 
Topole z Krupniczej 
I jeszcze strażak wszedł na solo 
Ten z Mariackiej Wieży 
Jego trąbka jak księżyc biegnie nad topolą 
Nigdzie się jej nie spieszy 
autor: Adam Ziemianin
kompozytor: Krzysztof Myszkowski




i rozmyślam nad bólem istnienia, które mówi: "Tak bym chciała, aby on już się wyprowadził z domu..."  
Ile trzeba przecierpieć, aby matka tak mówiła swoim synu...
"Niech on już idzie sobie i da mi święty spokój..." 


Usłyszałam te słowa od jednej i drugiej z mam, osób mi obcych zupełnie, ale ich dzieci widzę niemal codziennie. Jakich słów ja mam użyć...aby pomóc...albo tylko nie zaszkodzić...




Życie to nie teatr

Życie to jest teatr, mówisz do mnie, opowiadasz
Maski coraz inne, coraz mylne się nakłada
Życie to zabawa, wszystko to jest jedna gra
Przy otwartych i zamkniętych drzwiach
To jest gra!

Życie to nie teatr, ja ci na to odpowiadam
Życie to nie tylko kolorowa maskarada
Życie tym piękniejsze i ważniejsze jest
Blednie przy nim wszystko, blednie nawet sama śmierć

Ty i ja - teatry to są dwa!
Ty i ja!

Ty - ty prawdziwej nie uronisz łzy.
Ty najwyżej w górę wznosisz brwi.
Lecz nie zaraźliwy jest Twój śmiech
Bo ty grasz!

Ja - Cały jestem zbudowany z ran
duszę na ramieniu wiecznie mam
Lecz gdy śmieje się, to ze mną też cały świat

Dzisiaj bankiet u artystów, ty się tam wybierasz
Gości będzie dużo, nieodstępna tyraliera
Tańce, alkohole, pewnie flirty będą też
Potem drzwi otwarte zamkną potem się
No i cześć!

Wpadnę tam na chwilę, zanim spuchnie atmosfera
Wódki dwie wypiję, potem cicho się pozbieram
Wyjdę na ulicę, przy fontannie zmoczę łeb
Wyjdę na przestworza, przecudowny stworzę wiersz

Ty i ja - teatry to są dwa
Ty i ja!

Ty - ty prawdziwej nie uronisz łzy.
Ty najwyżej w górę wznosisz brwi.
Lecz niezaraźliwy wcale jest twój śmiech.
Bo ty grasz!

Ja - Cały jestem zbudowany z ran
duszę na ramieniu wiecznie mam
Lecz gdy śmieje się, to w krąg się śmieje świat!




Dziś się nie śmieję ale wierzę, że zmieni się to z nowym dniem. Nawet jeśli nie tym najbliższym, to kolejnym. Proszę się nie gniewać, jeśli potem usunę ten post.



Mój WSCHÓD słońca.


P.S. dokonałam małej edycji, bo emocjonalnie nie napisałam jasno i czytając komentarze, odniosłam wrażenie, że ktoś mógł pomyśleć, iż zacytowane słowa o synu, są moje. NIE, to nie ja tak myślę o swoich dzieciach. Ale spotkałam mamy, które tak powiedziały i je zacytowałam.



Jomo
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...